Marynowane grzybki biwakowe

Posted by
No votes yet.
Please wait...

Kamper to nie tylko podróże, zwiedzanie i biesiadowanie na łonie natury. To też idealne „narzędzie” do zbierania grzybów. Nie musimy dojeżdżać na nie codziennie. Jak mamy daleko do lasu, to czasem dojeżdżanie do niego jest kosztowe. A co jak nie nazbieramy za dużo ? Czasami koszty paliwa są większe niż wartość grzybów, oczywiście pozostaje satysfakcja i przyjemność zbierania grzybów. Jadąc kaperem na grzyby i biwakując w pobliżu grzybobrania możemy być rano pierwsi w lesie ;), możemy wrócić sobie na obiad a potem iść dalej w las. Możemy też pozostać na grzybobraniu tak długo, aż będziemy zadowoleni z naszych zbiorów.

Ale wielu z was zastanawia się co zrobić w warunkach biwakowych z naszymi zbiorami, przecież grzyby nie tak łatwo przechować. Można je przetworzyć na miejscu nawet w warunkach biwakowych na różne sposoby, dziś skupię się na ich marynowaniu i dołączę prosty przepis jak to zrobić.

Oczywiście najważniejszym składnikiem są grzyby, trzeba je sobie nazbierać, co pewnie dla niektórych jest wielką frajdą. Mniej wprawni grzybiarze mogą je sobie zakupić od grzybiarzy miejscowych. Oczywiście na wyjazd grzybowy warto się wcześniej przygotować i zabrać odpowiedni ekwipunek.

Co potrzebujemy:
słoiki,
ocet,
ziele angielskie,
liście laurowe,
sól,
dwa garnki wielkość w zależności od szacowanych zbiorów,
chochle
sitko lub durszlak,
dwa palniki gazowe.

Nasze zbiory musimy w pierwszej kolejności oczyścić i zrobić selekcję które pójdą do marynowania, a które do innej obróbki. Do marynowania wybieramy mniejsze osobniki, większe można wysuszyć (proces suszenia w warunkach biwakowych opiszę w osobnym wpisie), usmażyć, udusić, lub zamrozić jak mamy taką opcję w kamperze. W warunkach biwakowych chyba tylko jeszcze nie robiliśmy pierogów 😉

Grzyby w pierwszej kolejności musimy obgotować, gotujemy posoloną wodę (na pięciolitrowy garnek grzybów wsypujemy około 5-6 łyżeczek soli) do gotującej się wody wsypujemy oczyszczone grzyby i gotujemy na wolnym ogniu przez 30 min, zbierając w pierwszym etapie powstające bużyny. W burzynach tych wypłyną jeszcze jakieś paprochy czy resztki igliwia, które przeoczyliśmy podczas czyszczenia i łatwo je wtedy usuniemy.

W między czasie musimy przygotować zalewę do grzybów. Robimy ją w osobnym garnku na drugim palniku. Do garnka wlewamy wodę i dodajemy 5-6 ziarenek ziela angielskiego, 3-4 listki laurowe, oraz pół łyżeczki soli (można też dodać odrobinę cukru i pieprzu w zależności od upodobań smakowych). Zalewę jeszcze bez octu gotujemy jakieś 5-6 minut i dopiero dolewamy ocet. Zachowujemy proporcje 1:3 dla grzybów blaszkowych i 1:2,5 dla innych przy occie 10%.

Po 30 minutach grzyby odcedzamy i nakładamy do słoików tak ciut więcej niż 2/3 wysokości i zalewamy gorącą zalewą. Musimy też grzybki w słoiku przemieszać by uciekło powietrze i zalewamy słoik do początku gwintu, zakręcamy i odkładamy odwrócone zakrętką w dół do czasu ostygnięcia i zawekowania.

Oczywiście przepisów na zalewy jest cała masa, niektórzy dodają cebulę, paprykę czy inne dodatki. My preferujemy „czystą”, taką jak w przepisie.

Całą operację najlepiej przeprowadzić na zewnątrz o ile pogoda na to pozwala, ale w kamperze czy przyczepie też można przeprowadzić.

Dodał: Irek Jozwik

Leave a Reply